Najpiękniejszy kawałek Gran Canarii – pętla północna

Posted By on 26 stycznia 2017

Zabieram was na przejażdżkę – mała kawa, kieliszek rumu, plantacje kawy i pomarańczy i gorące słońce. Gdzie jesteśmy? Na północy Gran Canarii.

Wsiadamy do naszej odjazdowej strzały, nie mogło być inaczej w Hiszpanii tylko Seat Ibiza – i w drogę!

Pierwsze na naszej liście jest ARUCAS. Niewielkie miasteczko z dużą ilością zabytków. Pod kościołem znajduje się ogromny, darmowy parking. Kościół jest pod wezwaniem Świętego Jana Chrzciciela i jest najokazalszym architektonicznym budynkiem w mieście. W całości zbudowany z kamiennych bloków pozyskiwanych przez tutejszych mistrzów kamieniarstwa około roku 1909. Przepięknie witraże, zdobienia na kolumnach i kapitułach dodatkowo wzmocnione malowidłami kanaryjskiego twórcy Cristóbala Hernández de Quintana, a także z popiersiem Chrystusa w Grobien (dzieło miejscowego rzeźbiarza Manuela Ramosa).

Zabytkowe ulice miasta otoczone są szlacheckimi kamienicami, większość z XVII wieku, większość posiada wewnętrzne dziedzińce (hotele, kawiarnie, galerie) z balkonami. Tak wyglądają tradycyjne kamienice kanaryjskie.

Po wizycie w kawiarence nasze kroki kierujemy do Fabryki Rumu Arucas (Destilerias Arehucas (Zakłady Destylacji Rumu „Arehucas”). Założona w 1884 roku przez Alfredo Martin Reyes działa do dziś. W przewodnikach napisano, że zwiedzanie odbywa się raz dziennie. Otóż na miejscu czeka nas mila niespodzianka. Możemy zwiedzić fabrykę i to z polską przewodniczką. Oczywiście fabryka jak fabryka, czym może się różnić od browarni czy innych zakładów produkujących alkohol. Produkcja rumu tak naprawdę nie jest skomplikowana, głównym surowcem jest trzcina cukrowa oraz woda. W Hiszpanii zabroniona jest produkcja alkoholu powyżej 60%, stąd na pewnym etapie produkcji moc alkoholu należy obniżyć. Ale tak naprawdę chcemy zobaczyć beczki z autografami. Znani z Hiszpanii i reszty świata odwiedzając fabrykę składali swoje dedykacje bądź autografy na beczkach. Fabryka w swoich piwnicach posiada ok. 5500 – 6000 dębowych beczek (dąb amerykański), które są jednym z elementów wpływającym na doskonałą jakość i smak. Wytwarzany jest tutaj biały rum (Blanco – dojrzewa w kadziach metalowych), złoty rum (Oro – dojrzewa w beczkach i stąd zyskuje kolor), typowy kanaryjski likier rumowo-miodowy (Ron Miel – nasz faworyt). Po zwiedzaniu czas na degustację (darmową, wszystkich trunków oprócz oczywiście najdroższego) i zakupy.

Mamy jeszcze czas więc chcemy odwiedzić Jardin de Marques, niestety długo błądzimy ponieważ nasz GPS wariuje i kręcimy się w kółko. Ogród znajduje się poza miastem, przy drodze z Arucas do Banaderos. Stanowi ciekawy zespół architektoniczny i rodową własność Markizy Arucas. Wybudowany w roku 1880 zostal otoczony rozległymi ogrodami typowymi dla epoki romantyzmu. Zgromadzono tu kilkanaście odmian palm i ponad dwa tysiące gatunków tropikalny i subtropikalnych roślin oraz drzew. W ogrodzie znajduje się pałacyk, pochodzący z 1572 roku, który został zaaranżowany na hotel i restaurację, niestety poza sezonem raczej niedziałający. Szczerze powiedziawszy ogród fajny do pospacerowania, ale jeśli ktoś już był w innych „ogrodowych” miejscach wyspy, ten ogród niestety was zawiedzie. Sprawia wrażenie bardzo zaniedbanego. Koszt biletu 6 Euro. Nad miastem góruje Góra Arucas. Wzniesienie, z którego można podziwiać jedne z najpiękniejszych widoków północy wyspy, znajduje się na wysokości 412 m n.p.m. powstało na szczycie krateru wulkanicznego. W latach 50 – tych postanowiono urządzić na nim punkt widokowy. W czasach dyktatury Franco ówczesny minister turystyki Manuel Fraga Irbarne zaproponował Markizowi Arucas, aby przemienić La Montana na punkt turystyczny. Jednocześnie uniknięto dewastacji. Z punktu widokowego rozciąga się przepiękna panorama na półwysep La Isleta, całą północną stronę i środkową część wyspy, którą można podziwiać z wielu specjalnie utworzonych balkonów widokowych. Podobno przy odrobinie szczęścia i doskonałej pogodzie można dostrzec wierzchołek wulkanu Teide na Teneryfie. No cóż pogoda była, a szczęście niekoniecznie, chociaż może po prostu nie rozpoznaliśmy najbardziej obgadywanej góry Kanarów – Taide. Co może wydawać się ciekawe, osadnictwo w Arucas datuje się na wiek czwarty przed naszą erą.  Według kanaryjskich kronik osada nazywała się „Arehucas”.

DSC_4019

FIRGAS

Dosłownie malutkie miasteczko z Placem i kościołem Świętego Rocha oraz pamiątkową fontanną, Wzniesioną z miejscowego kamienia na cześć 500 lecia założenia miasta Firgas. Fontanna tryska z wielu źródeł, nocą jest piękne oświetlenie, oraz gra nastrojową muzykę. Przez sam środek starego miasta prowadzi Promenada Gran Canarii oraz Promenada Wysp Kanaryjskich.

Dawniej przebiegała tędy ulica zwana Traktem Królewskim. Jest to droga zamknięte dla ruchu ulicznego umiejscowiona na łagodnym stoku. Nachylenie terenu wykorzystano do budowy 30-metrowej kaskady z błękitnego kamienia, przy której stoi pomnik w postaci okazałej fontanny. Po bokach Promenady umieszczono 22 herby przedstawiające wszystkie regiony Gran Canarii, oraz herb wyspy, coś na wzór azulejos. Ponadto, na Promenadzie Wysp Kanaryjskich są wmurowane w posadzkę sylwetki 7 Wysp Kanaryjskich, wraz z herbami oraz kawałkiem charakterystycznego dla danej wyspy krajobrazu.

MOYA

Głównym zabytkiem miasteczka jest Kościół Matki Boskiej z Candelaria, położony jest przy wierzchołkach górskich należących do Wąwozu Moya. Został wybudowany w roku 1957. Z balkoniku pod kościołem rozciąga się widok na Trujillo El Palmito. Naprzeciwko kościoła znajduje się dom, w którym w 1884 roku urodził się poeta Tomás Morales. Obecnie jest to Dom-Muzeum, który był najwybitniejszym przedstawicielem Hiszpańskiego Modernizmu.

DSC_4099

Z miejscowości Moya do Agaete prowadzą malownicze drogi GC -703 oraz GC – 70, pełne sadów pomarańczy i bananów.

AGAETE

W Agaete poczujecie klimat małej kanaryjskiej miejscowości. Mały ryneczek, kościół, balkoniki kanaryjskie, wąskie uliczki, mnóstwo knajpek. Miasteczko z pozostałościami archeologicznymi. Odkrycia wskazują na to, że osadnictwo w tej części wyspy istniało dużo wcześniej zanim te ziemie przejęli Hiszpanie. Kiedy nadszedł XV wiek, hiszpańska konkwista rozpoczęła swoją ekspansję od Puerto de Las Nieves czyli portu. Możliwość uprawy winorośli rozwinęła stosunki z innymi europejskimi rynkami. Agaete stało się wówczas portem przystankowym dla statków, które następnie płynęły w głąb Europy.

Starówka miasteczka Agaete jest bardzo malownicza, centrum to tak naprawdę jedna ulica wzdłuż której ciągną się zabytkowe kamienice szlachetne. Dawniej należały do elity miasta. Wyróżnia się również strzelista wieża kościoła Kościół Niepokalanego Poczęcia. Byliśmy w porze obiadowej jednakże z trzech restauracji nie było co wybrać. Królowały, jako danie główne, małe kanaryjskie ziemniaczki, podawane z sosem. Niestety nie skusiliśmy się na nic i postanowiliśmy pojechać dalej. Naszym celem było Los Berazzales. Tajemniczo brzmiąca nazwa okazała się być kurortem.

Jak na nasze oko wymarłym, jednak raz dziennie dojeżdża tam autobus. Prawdziwy podziw dla kierowcy, jak się mija autokar z samochodem pozostaje dla mnie zagadką. Na jednej z map Los Berazzales jest końcem drogi, ta jednak prowadziła dalej. Jechaliśmy, aż do punktu widokowego Mirador. Naprawdę warte obejrzenia, myślę, że reżyser nie powstydziłby się nakręcić tam Jurasic Parku. Droga prowadziła dalej, ale wyraźnie było widać, że dalej nic nie ma, więc zawróciliśmy.

Droga sama w sobie jest urokliwa, przez szyby samochodu podziwiamy gaje cytrusowe oraz plantacje kawy. Warta odwiedzenia jest plantacja Bodega Finca La Laja. Można spróbować kawy, zobaczyć jak rośnie, degustować wino i mile spędzić czas. Po takiej wycieczce nasze żołądki domagały się w końcu jedzenia. Ciężko było cos znaleźć, ale się udało. Według nas najlepsza obiadokolacja ever! Zajrzyjcie do Casa Lolo – owoce morza, dania regionalne, sery. Ale tak naprawdę spróbujcie tego co Lolo przygotował jako specjalność dnia. Z zewnątrz miejsce przypominające raczej malutki dom, ale kryjący w sobie kulinarną ekstazę.

DSC_4184

Los Berazzales – Balneario, taki napis jest również na dość sporym budynku na trasie do Mirador. Zainteresował nas ten budynek, w czasach świetności musiała to być gigantyczna hacjenda. W czasach świetności (początek XX wieku) było to sanatorium z wodą mineralną bardzo bogata w żelazo oraz hotel GUAYARMINA. Kurort był tak popularny, że przyjeżdżali tutaj ludzie nawet ze Szwajcarii. Woda jest bogata w takie minerały dzięki podłożu w jakim płynie – wulkanicznym. Woda była również butelkowana i dystrybuowana. Los Berazzales – Balneario zbudowano w 1880 roku, a wodę zaczęto butelkować w 1928 z nazwą Aguas Minerales de Agaete na etykiecie. Więcej na temat tego ciekawego miejsca znajdziecie tutaj – tekst jest w języku hiszpańskim. (źródło zdjęcia znajduje się na zdjęciu).

A teraz poluj na bilety i ruszaj w podróż – na wyspę szczęśliwą!!! Masz ochote na więcej informacji o Wyspach Kanaryjskich? Kliknij tutaj 🙂

Spodobał ci się tekst? Masz uwagi lub komentarze? Podyskutuj, polub, skomentuj. Dziękuję!

This article has 8 comments

  1. Jestem pod wrażeniem, przez pewną chwilę wydawało mi się, że sam podróżuję po wyspie – rzeczywiście jest co podziwiać !
    J.S.

    Odpowiedz
  2. Oglądając wrażenia z waszej podróży to tylko pozazdrościć zwłaszcza gdy Kraków tonie w wielkim SMOGU,ta zieleń i te widoki coś pięknego jestem pełna zachwytu.

    Odpowiedz
  3. Rum Arucas najlepszy na przeziębienie – dobrze dodać go do herbaty 🙂 Na Gran Canarii byłam krótko i widzę, że mam jednak sporo do nadrobienia, Odwiedziłam stolicę wyspy (przez strajk kontrolerów lotów nawet 2 razy :D) oraz jaskinie guanczów, a tu jeszcze tyle do zobaczenia! Pewne jest jedno, ci, który uważają Wyspy Kanaryjskie jedynie za cel wycieczek plażowiczów bardzo się mylą 🙂

    Odpowiedz
  4. Kawa, rum i pomarańcze! Od raz wiedziałam,że to wpis dla mnie! Do tego dorzucić słonce, gościnność, powolne życie i piękne pejzaże i chyba już niczego nie braknie do szczęścia

    Odpowiedz
  5. Widzę, że coraz więcej osób odczarowuje Kanary. Nie spodziewałam się, że jest tam aż tyle do zobaczenia poza plażami 🙂 Może kiedyś się wybiorę 🙂

    Odpowiedz
  6. Uwielbiam Wyspy Kanaryjskie! <3 Moja ulubiona to Lanzarote, ale widzę, że ta również obfituje w wiele atrakcji :). Ach, od razu zrobiło mi się cieplej w tym pochmurnym Reykjaviku :). Na pewno będziemy pamiętać o tym wpisie przed podróżą na Gran Canarię, a jest to bardzo prawdopodobne, że udamy się tam już niedługo :).

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close