Gran Canaria – dlaczego polubiłam tą wyspę?

Posted By on 30 grudnia 2016

beznazwy

Rys historyczny

Archipelag Wysp Kanaryjskich wynurzył się prawdopodobnie w trzeciorzędzie i jest pochodzenia wulkanicznego stąd na wyspach skały, pofałdowane wzgórza, kratery, a wszystko to tworzy cudowny, bajkowy krajobraz „wiecznej wiosny”. Wyspy kanaryjskie znane są już od czasów starożytnych, przewijali się rzez nie Grecy, Fenicjanie, Kartagińczycy i pewnie jeszcze inni, którzy swojego śladu nie pozostawili. Filozof Pliniusz starszy poświęca trochę miejsca w swoich dziełach na opis mauretańskiej ekspedycji króla Juby II. To z stamtąd możemy dowiedzieć się jak wyglądali mieszkańcy wysp Gunczarowie. Podobno byli pięciokrotnie wyżsi niż ruiny piramid w Guimarze. No cóż pozostaje stwierdzić, że Pliniusz miał bujną wyobraźnię. W sumie do tej pory nie wiadomo czy Homer opisując Kanaryjczyków jako populację wysokich ludzi miał to samo na myśli. Około 1300 roku wypłynęła z Portugalii pierwsza nazwijmy ją „prawdziwa” ekspedycja. Gdzie dotarła i co zobaczyła, nie wiemy gdyż ślad po niej zaginął. Następna próba miała miejsce w 1402 roku prowadzona była przez francuza Jehana de Bethencourt i w wyniku różnych historycznie długich i przewrotnych zdarzeń zakończyła się przejęciem wysp – Fuertaventura, Gomera i Sierro – w imieniu króla Kastylii. Potem poszło już gładko i tak rozpoczęła się kolonizacja europejska wysp Kanaryjskich. Jak to zawsze przy podboju bywa – smutna i krwawa. Zamieszkujący te tereny Gunczarowie po poniesionej klęsce popełnili zbiorowe samobójstwo.

O co to całe zamieszanie?

Podobno Homer zawędrował na wyspy Kanaryjskie w poszukiwaniu złotych jabłek z sadu Hesperyd, zawitał tu również Krzysztof Kolumb (jego dom do tej pory można zwiedzać w Las Palmas), Homer mówił o nich „ Wyspy szczęśliwe”. I wcale nie trudno w to uwierzyć J Przepiękny wąwóz Barranco de Guyadeque, soczyście zielony, a po obu stornach wyrastające skały obrośnięte agawami i innymi kaktusami. Liczne gaje cytrusowe i bananowe. Fascynujące tereny górskie z Roque Nublo czy Roque de Las Nevies, malowniczy przejazd klifami do miejscowości Agate czy malutkie miasteczka Terror lub Moya. Tak, to wszystko tam znajdziecie. W jednym miejscu, nawet zimą!

Dlaczego spodobała nam się Gran Canaria?

Miejsca to przede wszystkim ludzie i to oni na pierwszy rzut oka spodobali nam się najbardziej. Mili, sympatyczni, zawsze pomocni. Do autobusu ustawiają się w kolejkowy wężyk, nikt się nie pach, nawet starsi czekają na swoją kolej. Inna sprawa, że zawsze ustąpi im ktoś miejsca, pomoże wsiąść czy wysiąść. Z perspektywy matki z dzieckiem i wózkiem stwierdzam, że również mam wszędzie pierwszeństwo, a w miejscach publicznych jesteśmy przyjmowani przyjaźnie, a nie na zasadzie „boże, znowu z dzieckiem!”. Taka sama kultura panuje na drogach i autostradach, rzadko kiedy używają klaksonu, nie wpychają się, są cierpliwi. I tego powinnam się od nich nauczyć, bo za kółkiem nie można o mnie powiedzieć „opanowana”. Autostrady trzypasmowe na tak małej wyspie – mistrzostwo!

Kolejną rzeczą jest porządek. Naprawdę jest czysto. A koszy na śmieci nie ma wcale więcej niż standardowo na krakowskiej ulicy. Nie walają się puszki po piwach czy Pepsi, pety papierki. Więc albo są tak zdyscyplinowani, albo maja super służbę sprzątającą. A może to porozwieszane plakaty z hasłem „Dbaj o wyspę”.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze pogoda. Słonecznie i ciepło, a jak nie słonecznie to dalej ciepło. Turystów w zimie zawsze można poznać bo chodzą w japonkach 🙂 a Kanaryjczycy? No cóż kurtki, kozaki, botki, czapki…..

Kawa – mój ulubiony napój. Na kanarach zachwyciły mnie dwa rodzaje. Ze słodkim skondensowanym mlekiem i tzw. Bartaquito z likierem 43. Likier ten sporządzany jest z 43 składników okrytych tajemnicą, a receptura pochodzi prawdopodobnie z czasów Rzymian. Można z niego również przyrządzać drinki. Na Gran Canari są plantacje kawy i wszędzie można kupić ten miejscowy przysmak. Chcesz dowiedzieć się więcej na temat kawy? Odwiedź Finca La Laja niedaleko Agaete.

O winie pisać nie będę. Doskonałe terror – powietrze, obecność oceanu no i wulkaniczna ziemia. To wszystko sprawia, że wino ma swój charakter, a jednocześnie jest delikatne. Koniecznie do każdego obiadu 🙂 Na uwagę zasługują tez piekarnie – tak chrupkiego pieczywa dawno nie jadłam!

No i najważniejsze – czyste powietrze i czysta woda! Jako mieszkanka krakowskiego zaduchu fundującego mi codziennie zapylanie płuc oddychałam pełną piersią!

A teraz poluj na bilety i ruszaj w podróż – na wyspę szczęśliwą!!! Masz ochote na więcej informacji o Wyspach Kanaryjskich? Kliknij tutaj 🙂

 Spodobał ci się tekst? Masz uwagi lub komentarze? Podyskutuj, polub, skomentuj. Dziękuję!

This article has 4 comments

  1. Życie jak w bajce tylko szkoda że się szybko kończy,chciałabym tam zamieszkać bo lubię takich ludzi jak opisujesz, lubię porządek, wino , kawę i dobre jedzenie oraz pogoda.

    Odpowiedz
  2. Ja tez bardzo polubiłam te wyspę, na innych jeszcze niestety nie byłam. Najbardziej lubię sielankowy krajobraz przywołujacy na myśl spokojne, bezstresowe, powolne życie …

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close