Odkrywamy Roztocze! – Garść wiadomości i trochę zdjęć z podróży.

Posted By on 26 listopada 2016

Najfajniejsze podróże rodzą się zawsze spontanicznie. Szybka decyzja, mały research w Googlach i w drogę. No jeszcze tylko dopracowanie szczegółów dla malucha – czy są pampersy, słoiczki, buteleczki i wózek i w drogę! Naszym celem stał się Roztoczański Park Narodowy. Z Krakowa to jakieś 3 h jazdy, oczywiście z przerwami. Przyznam się, że nasz maluch nie ma problemu z jazda samochodem, jest cierpliwy i dobrze znosi podróże.

W trakcie drogi pierwszy postój wypadł w Rzeszowie i Muzeum Dobranocki. Zafascynowani postaciami z bajek naszego dzieciństwa – Miś Koralgol, Pik Pok, Baltazar Gąbka, Bolek i Lolek, pomyśleliśmy, że zarazimy tym malucha. Pełni zapału i ciekawości wchodzimy do środka, nastrój ciszy i spokoju. Postacie za gablotkami, procesy tworzenia bajek, ręczne rysunki, historie jak to powstało, itp. I euforia opada. Fajnie się oglądało i tyle. Maluch siedzi znudzony z gigantycznym misiem i daje mu buziaki. Dla dzieci nie ma tam raczej nic ponadto. Czasem musimy łapać Malucha, bo goni jak szalony i porywa raz Pik Poka z tektury, raz Baltazara Gąbkę. W sumie nie ma napisu nie dotykać, ale czy na pewno wolno? Bajki w kinie tez na długo go nie zainteresowały. Bolek i Lolek w końcu to nie to samo co Strażak Sam. Rynek w Zamościu Renesansowe kamienice na rynku w Zamościu oszpecone reklamą

A potem już było tylko lepiej. Zamość – perła renesansu. Ogromny ratusz, górujący nad rynkiem, malutkie uliczki, jest się gdzie zgubić i wcale nie trzeba jechać do Wenecji, twierdza i mury obronne. A w każdy weekend sierpnia odbywa się przemarsz z twierdzy na rynek wojska. Uwaga kończy się wystrzałami z broni. Głośnymi. Nawet bardzo głośnymi.

Wokół Zamościa jest wiele ścieżek rowerowych. My wybieramy jedną z nich, łatwiejszą ze względu na Malucha. Trasa zaczyna się w Zwierzyńcu i prowadzi do Hodowli Konika Polskiego we Floriance więcej info TUTAJ, czas trwania około 2h, my jak zawsze mylimy ścieżkę i jedziemy jakieś 4h. Nie jest to łatwe zadanie, szlak prowadzi przez piaskowe ścieżki. Ale jest pewien plus – można pozbierać grzyby. Trasa jest częścią szlaku Green Velo. Hodowla Konika Polskiego – dwie stodoły i całe stada koni, tzw. Koników polskich, wypasanych na łące. Sielski obrazek. Na trasie przejeżdżamy też koło stawów Milickich. Można się kąpać, pokarmić kaczki lub przejść specjalną ścieżką dydaktyczną wokół stawów. Cudowny widok natury. Kaczki i gęsi pośród tataraku.

W Zwierzyńcu, gdzie wracamy, zahaczamy o kapliczkę na wodzie, błyszczy niczym nieoszlifowany diament. Na ścianach wewnątrz dumnie mienią się freski. A dla dorosłych – browar. Piwo od stuleci tam ważone, po wyczerpującej wycieczce wręcz „regeneruje”.

Najfajniejsza przygoda czeka nas w ostatni dzień- spływ rzeką Wieprz. Spływ podzielony jest na 3 części. My wybieramy jeden, najłatwiejszy, który trwa około 1h, to w końcu nasz pierwszy raz. Podobno odcinek jest tak prosty, że nawet leżąc na brzuchu się nie utopimy. Po wypełnieniu formalności ruszamy w drogę. Mały chce non stop wysiadać z kajaka i moczyć nogi, kamizelki pozbył się już w pierwszej minucie spływu. Wokół cisza i spokój, otaczają nas tylko zarośla i trawy. Po skończonym spływie zabiera nas samochód z powrotem do bazy. Spływ trwał godzinę, powrót samochodem niecałe 5 minut.

Chęć do pływania była dopóki nie dotknęło się lodowato zminej wody :)

Noce spędzamy w dworze Udrycze, 5km za Zamościem. W nocy czuć atmosferę tajemniczości. Ma się wrażenie, że zza drewnianego przęsła na poddaszu wyskoczy Biała Dama, a po ogrodzie przechadzają się duchy z minionych epok. W dzień możemy popijać kawkę na tarasie i rokoszować się słońcem, jak damy z wyższych sfer, poczuć klimat minionego czasu. Dwór należał do rodziny Kickich i zbudowany był w 18 wieku. We dworze mieszkała Teresa Kicka, córka Onufrego Kickiego, szambelana króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Po II wojnie Światowej znajdowała się tutaj szkoła podstawowa, a budynek popadał w ruinę.

Ogromny ogród z podjazdem – to tutaj prawdopodobnie zajeżdżali odwiedzający posiadłość arystokraci. Duży sad z jabłkami, piaskownica i huśtawki. Dookoła psy i koty. Czego Maluch może chcieć więcej? Pogoń za kotami, zbieranie kwiatów i jabłek do taczek, widok dla rodziców – bezcenny!!!

Tekst ukazał się w okrojonej wersji na Dziecko w podróży

 

Spodobał ci się tekst? Masz uwagi lub komentarze. Podobne doświadczenia? Podyskutuj, polub, skomentuj. Dziękuję!

This article has 7 comments

  1. To region Polski, który od dawna chciałam odwiedzić, ale zawsze mi nie po drodze.
    Troszkę szkoda, że z Muzeum Dobranocki powstała taka nudziarnia, polegająca na pochowaniu postaci z bajek w gablotach. Można by z tego zrobić mega interaktywną atrakcję, zamiast „martwej” wystawy. Może kiedyś…

    Odpowiedz
  2. Roztocze jest piękne! Pamiętam, jak na studiach dostałam właśnie ten region do opracowania. Nie mogłam się nadziwić, jakie skarby skrywa ten zakątek! 🙂 A no i prawda, najfajniejsze podróże rodzą się spontanicznie! 😀 Pozdrawiam

    Odpowiedz
  3. Do odkrycia ciągle przede mną…Chyba zostawię sobie na deser, bo mam wrażenie, że stamtąd nie wyjadę. Z jednej strony cieszy mnie, że te rejony są coraz częściej odwiedzane, ale z drugiej smuci, że ciągle mało osób obiera ten kierunek podróży w Polsce. Profilówka wymiata!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close