Uszguli – samotna wioska w cieniu gór

Posted By on 27 listopada 2015

Nasza przygoda z Gruzją zaczęła się rok temu. Kierunek ten stał się niezwykle popularny, Kazbegi, Droga Wojenna, Tbilisi, Batumi znajdują się na liście większości turystów zmierzających do Gruzji. Bilety do Tbilisi kupiliśmy na początku roku, w styczniu i z utęsknieniem wyczekiwaliśmy wakacji. Międzyczasie spotkała nas niespodzianka, okazało się że zostaniemy rodzicami. Tak więc do Gruzji pojechaliśmy już we troje J Jednym z naszych celei była malutka wioska Uszguli w Swanetii. Wioska ta jest położona 2200 mnpm co nasuwa wniosek, że dojazd do niej nie jest taki łatwy. Co prawda do Uszguli można dojechać z dwóch stron, ale droga krótsza mająca zaledwie 90 km z Lentekhi była nieprzejezdna ze względu na niedawne opady deszczu i istniało ryzyko, że nawet dobrym samochodem nie damy rady pokonać takiego dystansu. Zaopatrzeni w samochód terenowy wyruszyliśmy w góry z Kutaisi przez Zugdidi. Do miejscowości Mestia jechało się dobrze, dobrze to znaczy droga „wyposażona” była w asfalt. Dalej już nie było tak łatwo. Ale od początku. Droga do miejscowości Mestia jest kręta, mnóstwo serpentyn wypaść z drogi nie jest trudno, ostre zbocza, nadjeżdżające z naprzeciwka samochody z prędkością światła i wszędobylskie krowy. Do Mestii dojeżdżamy na północ, o tej porze raczej ciężko o nocleg, bo kwater prywatnych nie widać, a pukać do ludzi o tej porze też nie wypada. Zdania są podzielone jechać dalej czy zostać. Na końcu miejscowości spotykamy grupę Gruzinów, pytamy o nocleg i co się okazuje? Że siostra jednego z nich prowadzi pensjonat. Właścicielka przyjechała po nas, udostępniła pokoje i zrobiła nam kolację!!! A wszystko to za niecałe 30 zł od osoby. Spało się świetnie, w górach na wygodnym materacu. Po tak długiej i wyboistej drodze czynniki te były zbawienne.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA  SAMSUNG DIGITAL CAMERA DROGA NA LODOWIEC

Następnego dnia ruszamy w dalszą drogę. Asfalt który widzieliśmy za Mestią szybko się skończył, na trasie jest mnóstwo robót drogowych. Mija się małe wioseczki, niekiedy składają się na nie ledwo 3 domy. Ale natura i widoki wynagradzają wszystko! Do Uszguli docieramy koło 12. Odnajdujemy nasza kwaterę (Gamarjoba, w domu tym mieszaka artysta Fridon Niżaradze – o tym niżej) i szykujemy się na góry. Planujemy podejść do lodowca pod Szcharą – około 6 godzin marszu, długość 9 kilometrów, czas przejścia ok. 6 godzin. Trasa wspaniała widokowo, ale wyczerpująca. Przynajmniej trzy razy chcieliśmy zawracać z powrotem. Dla niektórych wyprawa w tak wysokie partie górskie może nie być niczym szczególnym jednakże dla mnie w stanie błogosławionym było to nie lada walka z charakterem. Musiałam zmierzyć się z własnymi słabościami i pogodzić z faktem, że następnym razem będziemy podróżować już we trójkę i że będzie to całkiem inny rodzaj podróżowania. Sześć godzin bitego marszu to było wyzwaniem! Chociaż teren mnie zaskoczył. Ponieważ Uszguli położone jest na ponad 2000 m. n.p.m dojście do lodowca nie miało drastycznych, stromych podejść. Monumentalność gór skłania do refleksji nad naturą, odosobnieniem i życiem. Wędrując wśród takich gigantów ma się poczucie małości. Na trasie należy uważać ponieważ znak wyznaczony na trasę marszu jest niestety bardzo źle widoczny – czerwony trójkąt z białym wewnątrz. Trzeba go szukać wszędzie na drzewach, kamieniach po których się chodzi, itp. Czasami nie można ich w ogóle znaleźć, co może być mylące, a dróg odchodzących od szlaku jest sporo.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Oprócz gór i wszędobylskich krów natrafiliśmy tez na cały zagajnik pachnących lilii. Nie musze dodawać, że taka wyprawa to prawdziwa gradka dla geologów. Dodam jeszcze, że sporo przed wyjazdem oglądałam film Najsamotniesza z planet, którego akcja dzieje się właśnie w Gruzji. Od tego czasu Gruzja napawała mnie raczej lękiem, a przestrzeń pokazana w filmie przerażała. Jednak to uczucie kiedy się wędruje wśród tak wysokich gór i poczucie, że jest się na szlaku samemu lub z grupą znajomych jest niesamowite, a do tego te widoki … Chyba nic bardziej nie opisze trasy jak zdjęcia.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Uszguli samo w sobie nie ma zabytków do zwiedzania, tak jak w innych miasteczkach czy wioskach – samo w sobie jest muzeum. Monumentalne, kamienne wieże, świadkowie historii, otoczone bujna roślinnością, wysokimi zboczami górskimi na których pasą się krowy – nieodłączny element krajobrazu gruzińskiego. Sielska atmosfera, powolnie mijający czas. Zdumiewające, że jest jeszcze taka miejscowość, ale należy się spieszyć ponieważ Uszguli przeżywa boom turystyczny.

 WIEŻE

SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERAW każdej z wiosek znajdują się dziesiątki wież mieszkalno-obronnych, budowanych od XII wieku. Co ciekawe, broniono się głównie przed zemstą innego rodu. Działało to mniej więcej tak, że jeśli jeden z członków rodu X został zabity przez kogoś z rodu Y, jego śmierć należało pomścić najeżdżając na siedzibę rodu Y. Następnie ród Y musiał pomścić swoje ofiary na członkach rodu X… i tak dalej i tak dalej. Dzięki swojej izolacji od innych regionów Gruzji Swanetia zachowała odrębność kulturową. Swanowie –posiadają też odrębny język swański – który wykształcił się dużo wcześniej niż obecny gruziński (około przełomu I i II tysiąclecia p.n.e.), nie posiada własnego alfabetu więc jako język literacki używany jest gruziński.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERAW miejscowości znajduje się cerkiew na wzniesieniu, niestety nam nie dane było jej odwiedzić ponieważ była zamknięta. Jest też muzeum etnograficzne. Małe, ale warte wizyty. Umiejscowione w jednej z zabytkowych wież. W wakacje po obiekcie oprowadza wnuczka właściciela, która na stałe mieszka w Tbilisi. Wszystkie prezentowane eksponaty pochodzą właśnie z tej rodziny. Dowiemy się tam historii Uszguli, rodzaju życia jakie prowadzili.

FRIDON NIŻARADZE

SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Jeżeli jesteście miłośnikami sztuki nie możecie ominąć domu Gamarjoba położonego niedaleko cerkwi. Możecie tam oglądać obrazy Fridona Niżaradze. Mroczne i nieprzeniknione. Wyobraźnia działa. Polecamy tam też nocleg, wygodne łóżka, dostęp do pryszniców i przepyszne gruzińskie jedzenie. Wszystko doprawione specjalną solą swańską. Dlaczego jest ona tak szczególna? Popularność zawdzięcza przede wszystkim walorom smakowym, na które oprócz smaku samej soli składają się liczne zioła i olejki eteryczne. Właściciele są przemili i jeśli znacie trochę rosyjski bardzo chętnie z wami pogawędzą. LINK DO „GAMARJOBY” TUTAJ

SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Jak dojechać do Uszguli? My dostaliśmy się tam samochodem z wypożyczalni więc ten problem nas nie dotyczył, jeżeli jednak nie macie takiej możliwości w miejscowości Mestia należy szukać transportu. Z relacji innych turystów wiemy, że zawsze znajdzie się ktoś kto podrzuci nas do Uszguli, kwestia pieniędzy lub dobrej woli.

 SZCZYTY

Uszguli położone jest w okolicach Szchary, najwyższej góry Gruzji (5068 m. n.p.m). Wznoszą się tu też czterotysięczniki, takie jak Tetnuldi, Szota Rustaweli i Uszba. Pierwszymi polskimi zdobywcami tego szczytu byli Jakub Bujak i Stefan Bernardkiewicz, późniejsi uczestnicy pierwszej polskiej wyprawy w Himalaje. Słynna Uszba (4710 m.n.p.m.) nazywana jest ze względu na kształt „Matterhornem Kaukazu” lub „Wiedźmą” ze względu na szybko zmieniające się warunki pogodowe.

Przeczytaj również nasz artykuł na http://goryiludzie.pl/2015/12/lodowiec-pod-szachra-i-uszguli.html

w góracg jest wszystko co kocham

SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA

DSC_1983 DSC_1982

Spodobał ci się tekst? Masz uwagi lub komentarze? Podyskutuj, polub, dodaj +1. Dziękuję!

This article has 3 comments

  1. Kilka słów uzupełnienia

    Oficjalna droga do Uszguli wiedzie przez Mestię (stolicę regionu) – przez Lentechi to tylko dobrym samochodem 4×4 (koniem i motocyklem nawet łatwiej), z dobrym kierowcą i w suchym okresie. Nawet miejscowi jeżdżą tamtędy, kiedy muszą i są dobre warunki. I raczej długo się to nie zmieni, bo spory odcinek jest w zasadzie wyludniony, Lentechi to Dolna Swanetia i inny region administracyjny, a jak rozumiem z opisu, to prace drogowe na odcinku Mestia-Uszguli nie zostały jeszcze zakończone (w 2013 też pracowali nad drogą), więc za drogę o mniejszym znaczeniu nikt nie będzie się brał.

    Do opisu szlaku prowadzącego do lodowca Szchary warto dodać, że ostatni odcinek wiedzie przez połacie kamieni i tam szlak oznaczony jest usypanymi z nich kopczykami, że wcześniej na śmiałków czeka kilka strumieni do przejścia, a jeśli trochę popada, to i drogę z Uszguli przecinają całkiem szerokie strumienie spływające z gór – droga jest przejezdna dla samochodów, jednak około kilometra przed lodowcem kończy się i trzeba iść do samego lodowca na piechotę.

    W stwierdzeniu „wznoszą się tu też czterotysięczniki, takie jak Tetnuldi, Szota Rustaweli i Uszba” zabrakło podania, że „tu” oznacza Swanetię, a nie wspomniane chwilę wcześniej Uszguli. Bo do tych dwóch pierwszych bliżej z Adiszi, a do Uszby bliżej jest z Mestii (z Uszguli to ponad 50 km).

    Ushguli jest nie tylko muzeum – część centralna, wioska Czażaszi (z muzeum, które było zamknięte), jest pod ochroną UNESCO a całe Uszguli stanowi tzw. strefę buforową. W ogóle cała Swanetia została wpisana na listę UNESCO, jednak to właśnie w Uszguli wyznaczono strefę ścisłej ochrony zabytkowego charakteru tego regionu. Jest zatem nadzieja, że chociaż Czażaszi zachowa swój historyczny charakter jeszcze długo.

    Język swański jest uznawany obecnie za najstarszy odrębny język z rodziny języków kartwelskich (https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyki_kartwelskie). Co więcej, spotkaliśmy się nawet z teorią, że nazwy niektórych miejscowości gruzińskich mogą pochodzić z języka swańskiego. 🙂

    Jeśli zaś chodzi o sól swańską, to warto wspomnieć, że wśród używanych w tej mieszance ziół są też takie dziko rosnące, co samo w sobie jest dodatkowym atutem. Chociaż może powinienem napisać, że bywają, bo i sól swańska, podobnie jak chaczapuri czy inne tradycyjne, gruzińskie potrawy, ulega silnym wpływom „turystycznej komercjalizacji”. Dla zainteresowanych przepis na sól swańską z jej historią, komentarzami i wariantami – http://obliczagruzji.monomit.pl/przyprawy-gruzinskie/swanska-sol-legendarna-mieszanka-ziolowa-z-gorskich-lak-swanetii (Lela z Gamarjoby też się pojawia 🙂 ).
    I na koniec ważne ostrzeżenie – sól swańska uzależnia! 🙂
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  2. Dzięki za ten post i kuszące zdjęcia – sama ostatnio myślałam o wyjeździe do Gruzji i o podobnej trasie, o trekkingu z Mestii do Uszguli i potem na lodowiec. Na razie to sfera luźnych planów, ale na pewno kiedyś zrealizuję! 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close