Słodka historia piernika

Posted By on 3 września 2015

Pierniki lubię od zawsze, szczególnie ten aromat. Będąc w Toruniu nie można nie spróbować tych smakołyków. A od jakiegoś czasu można je nawet samemu upiec i poznać ich historię. I to w dwóch miejscach.

Muzeum okręgowe – Muzeum Toruńskiego Piernika
Ma się wrażenie, że jest to odpowiedź na konkurencyjne Muzeum Żywego Piernika. To odwiedziliśmy jako pierwsze. Otwarte zostało we wnętrzach dawnej fabryki pierników Gustava Weese. Poznajemy tutaj tajemnicę toruńskiego piernika od wyrobu, sposoby wypieku i dystrybucje na przestrzeni dziejów. Dodatkowo kolekcja powiększona jest o formy piernikowe z różnych lat z kultową Katarzynką na czele. Dlaczego katarzynka nazywa się katarzynką też się tam dowiecie. Ponadto obejrzycie stary piec do wypieku, maszyny do produkcji pierników, meble kuchenne z przełomu wieków, pierwsze opakowania na pierniki. Wystawa uzupełniona jest o tablice interaktywne, mapy wędrujących przypraw do Europy, czy wirtualne przebieranie się na ekranie za piekarza czy mieszczanina.
Nie należy zapominać ze w dawnych czasach piernik (nazwa pochodzi od słowa pierny, piernik miał być pierny – ostry) był drogim rarytasem, a to właśnie dlatego że przyprawy do niego używane: pieprz, miód, goździki, gałka muszkatołowa, imbir przebywały długą drogę na statkach handlowych do Europy z innych krajów.
Zwiedzanie zaczyna się od warsztatów pieczenia piernika. Dla każdego jest przeznaczone miejsce, dostaje foremki, można wymienić na kształt jaki nam odpowiada, wałek]k, pędzelki. I do roboty! Dostajesz ciasto do ręki i do działa. Wyrabiamy ciasto tak aby było jednolitej konsystencji i nie przyklejało się do ręki. Aromat przypraw roznosi się do okoła i bardzo chciałoby się zjeść te nasze małe dzieła sztuki.
Minusem jest to że każdy może zrobić tylko jednego pierniczka, a resztki ciasta należy oddać. Nam się udało przechytrzyć ten paragraf i mamy o jeden wypiek więcej. W trakcie oczekiwania na wypiek pierniczków idziemy zwiedzać muzeum. Zostajemy też poczęstowani ową katarzynką. Chyba po to aby połechtać nasze zmysły, ponieważ pierniczki które się upieką i dostaniemy z powrotem nie nadają się do jedzenia. A szkoda. Link do muzeum

Muzeum Żywego Piernika

Drugiego dnia wybraliśmy się do Muzeum Żywego Piernikana ul Rabniańskiej. W 2014 roku muzeum to zdobyło nagrodę w konkursie Travellera na nowe 7 cudów Polski oraz certyfikat jakości Tripadvisor oraz szereg innych certyfikatów i wyróżnień. I może tych odznaczeń jest za dużo bo jakościowo nie jest aż takie naj. Ale zacznijmy od początku. Jesteśmy umówieni na godzinę 13, przychodzimy a tu kasa zamknięta a na zewnątrz tłum ludzi. Dobrze ze jest lato bo można gdzieś to sobie poczekać ale zima nie wyobrażam sobie tego. Tłum stoi oczywiście za biletami. Pośród tego wszystkiego znudzone czekanie dzieciaki, które marudzą i nie jęczą. Nie dziwie się gdybym była dzieckiem tez bym się nudziła, a gdybym była z moim małym to nie wiem chyba zaczęlibyśmy z nudów rozbrajać dekoracje. kasa otwiera się o 13, mimo ze pisze ze 15 minut przed seansem. Słyszymy że jest full, to miło że biznes się kręci. No ale potem jest już lepiej. Zaczynamy nasza przygodę od przysięgi składanej z ręką na sercu, że nie zdradzimy wyuczonych tutaj tajników nikomu i do cechu piekarzy zostaniemy przyjęci. Następuje instrukcja jak piec piernik. W zabawę zaangażowane są dzieciaki i dorośli i to jest akurat fajne. Problem zaczyna się znowu w momencie gdy trzeba podejść do stołów bo nie dla wszystkich starczyło miejsca. Niektórzy nie dostali swoich form i ciasta. Jednego na pewno nie zabraknie – wałków! Tych jest aż nadmiar. Wyrobione ciasto wkładamy do foremek, wycinamy i do pieca. Teraz jest czas na zakup pamiątek. W sklepiku można kupić różnej maści rzeczy, przedmioty i pierniki jadalne oczywiście. Fajne jest to że nie jest to wszechzalegające chińskie badziewie , a wykonane rzeczy przez muzeum. Osobiście podobały nam się T-shirty z różnymi hasłami i śmiesznymi obrazkami pierników. Po 15 min buszowania i odbierania przez dzieciaki certyfikatów czas na odebranie swoich arcydzieł. Ale to nie koniec, na następnym piętrze jest 20 min pokaz jak to dawniej z tym piernikiem było. Link do muzeum

 

This article has 1 comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close